Spór z salonem kosmetycznym

Klientmodel1
Posty: 2
Rejestracja: 16 kwie 2018, o 21:38

Spór z salonem kosmetycznym

Postautor: Klientmodel1 » 16 kwie 2018, o 21:59

Dzień dobry,
Sprawa wyglada następująco: równy rok temu zgłosiłam się jako modelka na manicure do jednego z salonów kosmetycznych. Oczywiście nie poinformowano mnie o żadnych możliwych konsekwencjach zabiegu, ale miałam świadomość, ze z racji bezplatnosci zabieg zapewne wykona kursantka. Po przybyciu nie otrzymałam żadnej zgody do podpisania (byłam kiedyś modelka w innym miejscu i podpisywałam zgody, ze akceptuje ewentualne niedogodności i konsekwencje w związku ze szkoleniem). Zabieg rozpoczął się. Niestety po opilowaniu lewej ręki załamałam się - paznokcie były skrócone do zera, felernie krzywo spiłowane w kącikach, niedopracowane, przepiłowane do tego stopnia ze jeden pękł. Pilnik był używany, na moje słowa dlaczego jest starty uzyskałam informacje, ze na pewno nie był wcześniej używany, chociaz widziałam ze wyciągnięty był gdzieś „z pobocza” i ewidentnie już dogorywał. Pani szkoleniowiec (notabene to ona piłowała te rękę by pokazać kursantce jak to robić!) zaproponowała sklejenie tego paznokcia żelem. Zgodziłam się. Wyglądał jak łopata, w tym momencie powiedziałam ze dziękuje za dalsza cześć zabiegu i wychodzę. Miałam łzy w oczach, płakałam, paznokcie były tak bardzo zeszpecone. Na moja reakcje pani szkoleniowiec odpiwiedziala ze bardzo się spieszy i musimy kończyć „do widzenia”. Niestety najgorsze dopiero nadeszło.

W międzyczasie nie korzystałam z usług żadnych salonów. Paznokcie były zmasakrowane, czekałam aż odrosną i się zregenerują. 3t tygodnie później pojawił się cień pod paznokciem z żelem oraz na małym palcu. W ciągu kilku dni cień ten zamienił się w ogromne zielone plamy (głównie na środkowym, na małym była niewielka plamka). Od razu zgłosiłam się do renomowanego salonu kosmetologicznego z pytaniem co to jest. Pani odesłała mnie w trybie pilnym do dermatologa. Wykonałam badania - okazało się, ze zarażona zostałam pałeczka ropy blekitnej. Do takiego zakażenia dochodzi poprzez wtarcie pyłku z bakteria z piłowania przez wielorazowy pilnik.
Rozpoczęłam 3msc leczenie. Paznokcie kruszyły się, zakazały jeden od drugiego, odpadały.

Oczywiście probe kontaktu z salonem podjęłam już po wyjściu z niego. Wiadomości niestety zostały zlekceważone.

Zrezygnowałam z pozwu, ponieważ panie przestały się ogłaszać. Myślałam, ze wyciągnęły wnioski i odpuściły „szkolenia”. Niestety dziś znowu pojawiło się ogłoszenie. Skomentowałam je, ze nie polecam salonu - post został od razu usunięty. Postanowiłam wiec napisać post na jednej z grup kosmetycznych w celu przestrogi dla innych klientek. Oczywiście zalaczylam zdjecia i informacje o posiadanych potwierdzeniach choroby i stanu paznokci po wizycie.

Zostałam oskarżona o zniesławienie. Poinformowano mnie, ze jutro sprawa zostanie zgłoszona do prawnika a następnie do sądu. Oczywiście ja posiadam świadków (panią kosmetolog, u której byłam jeden jedyny raz w tej sprawie i zna cała sytuacje, panią dermatolog i zdjecia zarówno mojego autorstwa jak i lekarza), a także w postaci osób mi bliskich które widziały te paznokcie i towarzyszyły w leczeniu oraz jedna panią, która również była na takim szkoleniu i również zwróciła uwage na wielorazowe pilniki (zgłosiła się do mnie po moim poście). Posiadam także wyniki badan potwierdzających zakażenie bakteria. W międzyczasie nie korzystałam z żadnych innych salonów, nie miałam gdzie indziej złapać zakażenia.

Od razu poinformowałam salon, ze nie oczekuje żadnej rekompensaty materialnej, a jedynie słowa przepraszam i zmiany standardów bo zielona bakteria jest naprawdę strasznym świństwem. Niestety jestem straszona sądem o zniesławienie. Czy mam się bac skoro posiadam wyżej wymienione dowody? Panie nie maja mojej zgody na wykonanie zabiegu, nie wykonały tez zdjecia przed i po, monitoring nie pokaże nic rok wstecz - ja mam jednak dowody, ze faktycznie byłam w tym salonie w postaci rozmów z bliska osoba (pisemne, przed określam dokładnie Dokad się wybieram, po wyrażam żal i załamanie stanem paznokci). Panie nie raczyły odpowiedzieć przez rok na moje zarzuty, a wyrządziły mi naprawdę duża krzywdę.

Czy powinnam się czegokolwiek obawiać, czy jestem na wygranej pozycji?

Klientmodel1
Posty: 2
Rejestracja: 16 kwie 2018, o 21:38

Re: Spór z salonem kosmetycznym

Postautor: Klientmodel1 » 16 kwie 2018, o 22:01

Poza tym będąc modelka jest to usługa na zasadzie „barterowej”. Kursantka płaci za znalezienie modelki, ja jako modelka poświęcam swój czas i dostaje wynagrodzenie w ramach wykonanej usługi. W innych takich przypadkach zawsze byłam ostrzegana i przede wszystkim zawsze podpisywałam zgodę, ze coś może pójść nie tak. W tym przypadku nie podpisywałam nic, a zdarzyła się tragedia.

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 4 gości