Operacje finansowe żony bez wiedzy męża.

Ajgor
Posty: 1
Rejestracja: 5 sty 2018, o 18:31

Operacje finansowe żony bez wiedzy męża.

Postautor: Ajgor » 5 sty 2018, o 18:34

Witam.
Takie pytanie mam. Sprawa dosyć skomplikowana. Około półtora roku temu przyłapałem żonę na tym, że za moimi plecami zrobiła spore zadłużenie w banku, a pieniądze oddała komuś, z kim nie powinna się nawet kontaktować. Regularnie czyściła swoje konto do ostatniej złotówki linii kredytowej i wszystko oddawała. Na wszystkie świętości wtedy się zarzekała, ze więcej tego nie zrobi. Tymczasem właśnie w ostatnich dniach dowiedziałem się, że w ciągu ostatniego roku, bez mojej wiedzy, nabrała kredytów w sumie na kilkadziesiąt tysięcy. Kilka kredytów. Jedne na rok, inne na pięć lat. Pieniądze oczywiście zniknęły, a ja nawet o tym nie wiedziałem. Dodam, że żona nie miała żadnych dochodów. Jedyny nasz dochód to była moja (dosyć wysoka) emerytura, z której część była przelewana na jej konto. Myślałem, że tam już się całkiem sporo uzbierało, a okazało się, ze nie dość, że linia kredytowa wybrana do końca, to jeszcze nabrane kredyty. Dodatkowy wpływ na jej konto to była emerytura jej matki, która była pod jej prawną opieką. Spłata kredytów idzie częściowo z moich pieniędzy przelewanych na jej konto, a częściowo szła prawdopodobnie z emerytury matki. Miesięcznie kilkaset zł. Dodam, że kiedyś byłem upoważniony do jej konta, miałem z niego kartę płatniczą. Jak się okazuje, już nie jestem upoważniony, a brak nowej karty żona tłumaczyła tym, że pewnie w banku coś przeoczyli.
A teraz pytania:
Czy bank miał prawo dać jej kredyt bez mojej wiedzy?
Czy takie zachowanie żony może być podstawą do rozwodu z jej winy? Już nie chodzi o pieniądze. Rzecz nabyta. Ale chodzi o to, że ja jej już nigdy w żadnej sprawnie nie zaufam i nie uwierzę. Chodzi o to, że nigdy przy niej do niczego nie dojdziemy, bo każdą kasę wydaje za moimi plecami. I to dziesiątkami tysięcy. I zadłuża się w tym celu bez mojej wiedzy. Kolejne pytanie. Mamy mieszkanie spółdzielcze własnościowe z księgą wieczystą, w której oboje figurujemy jako właściciele. Co z tym mieszkaniem w przypadku rozwodu? Kto je zatrzyma? Jeśli rozwód by był z jej winy, lub bez orzekania o winie? Czy druga strona będzie musiała swoją część spłacić? Gdzie w takim przypadku ta druga strona będzie mieszkać? Czy dostanie jakieś mieszkanie komunalne?
Dodam, że od listopada żona ma własną emeryturę (znacznie niższą od mojej).

Pozdrawiam.
A.

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości