walka o dom

lattine
Posty: 1
Rejestracja: 8 wrz 2009, o 18:07

walka o dom

Postautor: lattine » 8 wrz 2009, o 18:36

rozwiodlam sie z moim mezem w 2006 . wczesniej tj 2001 ulegl wypadkowi w wyniku ktorego diametralnie sie zmienil jego charakter, osobowosc, logika, wszystko. po dlugiej hospitalizacji (rowniez szpital psychiatryczny) wrocil do domu i mieszkal z nami, uczeszczajac do gminnego osrodka wsparcia, gdzie mial zajecia plastyczne itd,- oczywiscie z wlasnej checi tam chodzil). jesienia 2004 na wlasne zyczenie sie wyniosl. twierdzil ze wyzywalismy go, krytykowalismy, zle sie do niego odnosily dzieci choc to nie prawda. od 2001 do 2004 mieszkal caly czas w naszym domu, z przerwami na szpital. za jego odszkodowanie z wypadku zostal wykonany generalny remont domu, co pochlonelo znaczna czesc tych pieniedzy. od czasu wyprowadzki do dzis dzien nie nawiazuje z wlasnej inicjatywy kontaktu z dziecmi a oprocz alimentów zasadzonych sadownie nie ma jakiegokolwiek udzialu w ich wychowaniu i decyzjach o ich zyciu. dzis corka ma 19lat, syn 15. dzis obwiescil mi(wraz z "obstawa" osrodka ze zamierza wracac do domu. niestety jest on nasz wspolny, a rzaden podzial majatku jak dotad nie nastapil. maz pzrez ost 5 lat nie mieszkal tu ani nie mial jakiegokolwiek wkladu w utrzymanie i prowadzenie domu. zdazy;lismy sobie wraz z dziecmi ulozyc zycie, mamy 3 pokoje z czego jeden jest sypialnia moja i syna, drugi salonem bez mozliwosci spania i 3 pokoj to corka. maz grozi (a ma soba prawnika i pracownikow osrodka) ze mzoe sie wprowadzic w kazdej chwili, przyjsc z policja i musimy go wpuscic i dac mu pokoj. przeraza mnie to i wiem ze nie mgoe na to pozwolic. dodam ze po tym wypadku zdazaly mu sie grozby w stosunku do nas. psycholog z jego osrodka twierdzi ze wszystko w porzadku, ze ejst poprawa z jego psychika itd. to nie zmienia jednak faktu ze sie boimy, tym bardziej ze sam wielokrotnie sie przyznal ze inaczej zachwouje sie w osrodku a inaczej na ulicy gdzie "ktos na niego krzywo spojrzy i moglby zabic"-to jego slowa. mam pamietniki z tamtego okresu, konkretne sytuacje, odczucia moje, dzieci, nasz strach.
z tego co wiem po uplywie 5 lat od wyprowadzki i po tym jak nie ma sie zadnego udzialu w sprawach domu (oprocz tego ze jest tu zameldowany) prawa wygasaja.
czy to znaczy ze maz nie ma prawa juz rtu sie wprowadzic?
czy moge go splacic i jak to bedzie liczone?
czy on dobrowolnie moze przepisac dom na dzieci?
albo czy moge przedstawic jakis agrument ze nie ma tu warunkow aby w nim zamieszkal? (np malzenstwo mojej corki i mieszkaniu tu z mezem, badz jej ciaza i co za tym idzie dziecko?)
blagam o pomoc, o rade...
narazie odwlekalm sprawe na dwa tyg mowiac ze jade do sanatorium....

maciejka
Posty: 19
Rejestracja: 16 gru 2017, o 23:24

Re: walka o dom

Postautor: maciejka » 20 cze 2018, o 09:50

Może dla własnego bezpieczeństwa spróbuj znaleźć mu innego psychologa, albo nawet psychiatry. Wiem, że na tym stracisz trochę pieniędzy, ale przez ciągły lęk o siebie i swoją rodzinę, w końcu Ty możesz postradać zmysły. Dlatego polecam Ci skorzystać ze strony http://www.centrumdobrejterapii.pl/ i tutaj znaleźć jakiegoś dobrego psychologa. Niewykluczone, że ten zadecyduje, że Ty także będziesz musiała skorzystać z jego usług, gdyż Twoja sytuacja jest na prawdę trudna.

karol44
Posty: 1
Rejestracja: 20 cze 2018, o 14:00

Re: walka o dom

Postautor: karol44 » 20 cze 2018, o 14:02

Takie historie jak ta pokazuję jak naprawdę jest między ludźmi. Jak to przeczytałem to aż się popłakałem.

kolos
Posty: 291
Rejestracja: 11 lut 2015, o 11:32

Re: walka o dom

Postautor: kolos » wczoraj, o 12:40


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 4 gości