Kiedy poprosić Prezydenta o pomoc?

ewar
Posty: 112
Rejestracja: 23 sty 2010, o 21:27

Kiedy poprosić Prezydenta o pomoc?

Postautor: ewar » 31 lip 2017, o 23:25

NA WSTĘPIE PRZEPRASZAM ZA ZDENERWOWANY TON I BŁĘDY DRUKARSKIE, ALE JESTEM KALEKĄ, PRAWIE NIE WIDZĘ I PRAWIE NIE CHODZĘ, MAM ZMIAŻDŻONY KRĘGOSŁUP, USZKODZONE SERCE I WIELE CHORÓB ŁĄCZNIE Z ONKOLOGICZNĄ, CO JEST WYNIKIEM NĘDZY, SKATOWANIA PRZEZ BEZPIEKĘ I LEKARZY ORAZ PRAWNIKÓW. I JEDYNA SZANSA NA WYJŚCIE Z TEGO W TEJ CHWILI MI ZNISZCZYŁA PODŁOŚĆ LUDZI, KTÓRYM DAROWAŁAM POPRZEDNIE KRZYWDY. I JA PO PROSTU ROZPACZLIWIE WALCZĘ O ŻYCIE.
Jestem słynnym na cały świat naukowcem, o którym pisze Who is Who in the World, który odmówił bezpiece współpracy i nie dała mu pracować na etacie, a jak ktoś dał pracę, to skatowała przy pomocy przestępstwa tak, że 11 lat sama nie chodziłam i nie mówiłam, leżałam i wyłam z bólu i tworzyłam od dawna poszukiwane przez ludzkość teorie naukowe. Co więcej po odzyskaniu wolności proces ratowania i rehabilitowania takich ludzi jest tak skonstruowany, że lekarze nauczeni dokopywać każdemu, kto ledwie żyje, okaleczali mnie dalej raz za razem, renty ZUS nie da normalnej, bo praca na zlecenie, którą dopuściła bezpieka nie liczy się za lata pracy, a sądy nie chcą dać rent za okaleczenia, bo sędziowie jak całe społeczeństwo zostali w komunizmie nauczeni dobijać ludzi wykończonych. A lekarz, który poświęcił życie na ratowanie ludzi z krzywd lekarskich i bezpieki i mnie po kolei ze wszystkiego ratuje, stwierdził ostatnio, że po 36 latach cierpień już kończy ratowanie i będę zdrowa, gdy tylko zdobędę rentę i przestanę walczyć ponad siły ludzkie o przeżycie, nie będę już cierpieć, będę pracować naukowo i publikować resztę moich odkryć, a są jeszcze nieopublikowane moje największe i bardzo spektakularne odkrycia, potrzeba na publikację ponad 10 lat pracy. I wreszcie miałabym pierwsze dobro w moim życiu, pracę nad moimi dziełami we własnym domu.
Znajomi namówili mnie do starania się o rentę specjalną zwaną prezydencką. Już mi odmówił jej po odwołaniu i dopiero po drugiej ostatecznej odmowie wykrztusili powód, którego wpierw nie znałam i który jest nieprawdą, ale teraz już nie mam możliwości go sprostować, bo odmowa jest nieodwołalna. Są to w zasadzie 2 powody. Pierwszy to fakt, że ministerstwo nauki i szkolnictwa wyższego nie ma w rejestrach swoich różnych tytułów, wydawnictw, nagród i innych osiągnięć naukowych nic z moich 25 osiągnięć, po prostu jakbym nie istniała, nawet w ogólnie dostępnym spisie wszystkich tytułów doktorskich w internecie, mojego tytułu nie ma, nie ma nagród, publikacji, książek, absolutnie nic, a Prezes Rady Ministrów pytał ministerstwo nauki o moje osiągnięcia i nie obchodziły go moje dokumenty. Nie wiem, kto w ministerstwie nauki to mi zrobił, ale skutecznie zniszczył mi środki na życie i szansę na część chociaż zdrowia, bo zmiażdżenia kręgosłupa z winy lekarzy już nie wyleczy nikt, natomiast wszystko inne, łącznie ze ślepotą miało się cofnąć, jak będę mieć rentę. A drugi powód to zbrodnia kolejna Pomocy Społecznej, która zmuszała mnie do oszustw i kradzieży, głodu, niszczenia zdrowia brakiem leczenia, a od półtora roku firma organizująca opiekunki dla podopiecznych Pomocy Społecznej Agencja Służby Społecznej odmawiała mi opiekunki, do której Pomoc Społeczna nadała mi prawo i to w tak perfidny sposób, że było to znęcanie się. A ja przez ten czas byłam coraz słabsza i lekarze twierdzili, ż e konam, ale gubili się w domysłach na co. Aż opiekunka, która mi przyszła była tak złośliwa, że wbrew moim protestom zrobiła coś, co spowodowało wstrząs uczuleniowy, mało nie umarłam, 10 godzin leżałam nieprzytomna na mrozie, a potem miesiąc z wysoką gorączką, robiąc w łóżko. Byłam natychmiast u jednego lekarza i pytałam się alergologa listem, co robić. Opiekunka otworzyła list z odpowiedzią od alergologa, powiesiła go na klamce, miesiąc nikt do mnie nie przyszedł, jak poprosiłam pracownika socjalnego o inną opiekunkę i naprawienie zdemolowanego mieszkania, to obiecała na to zasiłki, po czym przyszła z kimś bez pytania, stwierdziła, że opiekunka napisała na mnie skargę, że oni zamkną mnie w przytułku, bo ja nie umiem współpracować z opiekunkami, kazałam im wyjść, nie wyszli, powiedzieli, że w ogóle nie wyjdą, poszli, gdy zaczęłam mówić o policji. Ja po tym mało nie umarłam, a lekarz, który mnie uratował, powiedział, że muszę rozstać się natychmiast z nimi, bo od tego, co teraz mi zaczęli robić, to albo umrę, albo oszaleję. Napisałam więc natychmiast rezygnację z nich i żeby więcej nie przychodzili, a po naradzie z lekarzem do prokuratury nie napisałam. Ale okazało się, że ta opiekunka, która mnie mało nie zabiła, za to, że jej darowałam zniszczyła mi pomoc medyczną w przychodni, mówiąc pielęgniarce, że ja nie jestem kaleką, tylko ich wykorzystuję i okłamuję itd., oraz przy drugiej odmowie renty specjalnej, tej ostatecznej, dowiedziałam się, że ona napisała na mnie obrzydliwe kłamstwa, ośmieszające mnie skrajnie, że Pomoc Społeczna napisała je Prezesowi Rady Ministrów, a ten bez sprawdzenia, bo przecież pisze to nie byle kto, tylko Pomoc Społeczna, przyjął to za prawdę. A do tego pomoc dodała fakty swoich czynności, które nie tylko są kłamstwem, ale nie mogą być prawdą, bo są zabronione prawnie - w celu ośmieszenia mnie. I za to, że nie napisałam za tamte krzywdy do prokuratury, zrobili mi drugą krzywdę jeszcze większą. Bo w momencie rozstania z Pomocą Społeczną ja przestałam umierać, przestałam słabnąć, a nabieram siły, i dla lekarzy jest oczywiste, że ja konałam od ich znęcania. Żyję jednak za wyżebrane, ale ile można wyżebrać ze zmiażdżonym kręgosłupem i za pożyczone od ludzi, którzy byli pewni, że dostanę rentę specjalną.
Tylko, że już mi jej odmówiono ostatecznie, a sąd administracyjny nie rozstrzyga sporów merytorycznych między petentem a urzędem. Więc nie mam możliwości odwołania. Lekarz, który uważał, że jak tę rentę dostanę, to wróci mi zdrowie zniszczone przez bezpiekę, mówi mi, żeby odwołać się do Prezydenta Dudy.
I mam o to pytanie, czy prezydent R.P. ma prawo veta lub ułaskawienia w takiej sprawie, a jeśli można w ogóle napisać do niego o pomoc, to w którym momencie, czy teraz, czy po skardze do prokuratury, czy po odmowie prokuratury, bo nie można liczyć, że prokuratura pomoże człowiekowi, który akurat w Polsce jest nie tylko nieznany, lecz wręcz dyskryminowany, w skutku działań bezpieki, czy dopiero napisać do prezydenta jak sąd administracyjny odpowie, że wszystko w porządku, bo terminy zachowane i jeszcze nie wiadomo, czy adwokat z urzędu zechce mi tę drogę sądu administracyjnego naczelnego skończy ć, bo ja sama prawa do tego nie mam. Kiedy poprosić Prezydenta o pomoc, bo ja nawet w Polsce nie mam jak wyegzekwować konstytucyjnego prawa do poprawienia fałszywych danych, niby jest od tego GIODO ale GIODO ma prawo odmówić i zawsze to robi. I ja tych fałszywych danych sama z siebie nie mam realnego prawa sprostować, a nawet jak bym sprostowała, to podał mi Prezes Rady Ministrów te kłamstwa w ostatnim momencie i już nie mogę się od nich odwołać.
Co ja jeszcze mogę zrobić, żeby żyć i dokończyć moich odkryć naukowych?
Ewa Rydzyńska

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość