Najem okazjonalny a rażące naruszenie zasad umowy.

Violet95
Posty: 1
Rejestracja: 19 kwie 2017, o 11:59

Najem okazjonalny a rażące naruszenie zasad umowy.

Postautor: Violet95 » 19 kwie 2017, o 12:24

Witam.Jakiś czas temu wynajęłam wraz z narzeczonym dom na umowie najmu okazjonalnego.Od kiedy się wprowadziliśmy (czerwiec 2016) zaczęły się nasze problemy z właścicielką lokalu i jej mężem.Uściślając dom który nam wynajęto nie jest nawet właścicielki a jej małoletniej 5 letniej córki a ona jest tylko jej pełnomocnikiem.Oczywiście umowę najmu okazjonalnego sporządziliśmy u notariusza więc sama umowa jest legalna poza jednym haczykiem.Otóż przed nami mieszkało małżeństwo z dwójką dzieci również tak jak my mieli wieczne problemy z "właścicielką i jej mężem" i najem okazjonalny.Podczas zadawania lokalu przez poprzednich najemców "właścicielce" obecny był również mój narzeczony."Właścicielka" robiła zdjęcia opisy i ogólne oględziny jednak płytki CD ze zdania lokalu nam nie dała po dziś dzień.Owszem w umowie jest wymieniony zapis że jako najemcy otrzymaliśmy taką płytkę i właścicielka miała nam ją dowieźć przy okazji spisywania liczników aczkolwiek nie uczyniła tego po dziś dzień.W czerwcu minie rok od kiedy mieszkamy w tym domu i mamy zamiar się wyprowadzić i tu pojawiają się schody.Bo bardzo dobrze wiemy jaka jest "właścicielka" i jej mąż w kółko robią ze wszystkim problemy przekręcają treść emaili czy smsów jakie im wysyłamy gdy na przykład trzeba coś w domu naprawić.Specjalnie musimy czekać do czerwca aby oddali nam kaucję bo tak jest zapisane w umowie że musi minąć rok aby kaucję odzyskać.Dzisiaj narzeczony napisał "właścicielce" emaila że chcemy z dniem 1 czerwca opuścić lokal na co po 15 minutach już miałam telefon od jej męża z awanturą.Dodam że obiecywali gruszki na wierzbie że opróżnią garaż (co obiecywali też poprzednim najemcom) i tak od dwóch lat garaż nie opróżniony.Albo że kupią normalną kosiarkę ponieważ starą nie da się kosić trawnika bo jest to już niebezpieczne.Gdy przyjechali jesienią i zobaczyli że trawnik nie skoszony zrobili nam awanturę na co narzeczony powiedział że nie będzie kosił zdewastowaną kosiarką a oni obiecanej nie dostarczyli a obiecują ją od czerwca.Teraz opisze sytuacje poważniejsze gdzie przez lenistwo i ignorancję "właścicielki" i jej męża prawie byśmy spłonęli 2 razy.Otóż jakiś czas temu zaczęła nam dość mocno przeciekać rura w piwnicy oczywiście zadzwoniłam do "właścicielki" przyjechał jej mąż popatrzył zalepił prowizorycznie i miał za 2 dni przyjechać z hydraulikiem.Nie przyjechał przez ponad 2 miesiące a rura zaczęła gdzieś znowu przeciekać i woda kapała na stare kable elektryczne.Doszło do zwarcia kable w piwnicy zaczęły się palić trzeba było szybko wyłączyć prąd i narzeczony załatał na szybko kable sam i odsunął je od kapiącej rury na tyle aby nie doszło do następnego zwarcia.Zadzwoniłam do męża właścicielki powiadomić że to już nie są żarty i trzeba rurę naprawić bo płacimy za wodę która się leje na darmo to raz a dwa że się spalimy a poza tym piec jest w piwnicy i aby w nim palić trzeba sobie włączyć światło a to grozi ponownym zwarciem i zapaleniem się kabli.Przyjechał po 2 dniach z jakimś hydraulikiem oczywiście fachowiec powiedział że dom w stanie ruina trzeba robić wszystko od nowa kanalizację rury i elektrykę bo jak to określił "jest jedna wielka prowizorka" w dodatku niebezpieczna.Mąż właścicielki przyznał że wie że ten dom to jeden wielki ulep i powiedział że będą robić nową łazienkę oczywiście na swój koszt bo usterka nie wyniknęła z naszej winy.Miał zadzwonić do mnie za 4 dni po weekendzie i powiedzieć szczegóły jakież było moje zdziwienie gdy okazało się że po 2 dniach stoi znowu pod drzwiami tym razem z innym "fachowcem hydraulikiem". Koniec końców łazienki nie zrobił tylko hydraulik numer 2 wstawił kawałek plastikowej rury między metalowe i od takie prowizoryczne rozwiązanie na jakiś czas. Poprosiłam męża właścicielki przy okazji tej naprawy o wymianę starego kabla w piwnicy (5metrów aluminium plus miedź) na ten nowszego typu bo aluminium z miedzią się nie łączy i takie kable są szalenie niebezpieczne stwierdził że to jest moja fanaberia i kabla nie wymienił.Na dodatek w trakcie naprawy przez hydraulika numer 2 doszło do zajęcia się jakiś rzeczy w piwnicy ponieważ poszedł on sobie na piwko zostawiając zaczęte i niezabezpieczone miejsce pracy.Sytuacja następna popsuła nam się ubikacja.Prawdopodobnie zatkała się rura kanalizacyjna od ubikacji przez co woda wraz z zanieczyszczeniami stała.Poprosiliśmy "właścicielkę" aby wezwała fachowca bo nie chcemy robić takich poważnych napraw sami ze względu na to iż możemy stan pogorszyć.Oczywiście zostaliśmy zbyci i mój narzeczony musiał rozebrać ubikację sam bawić się w odtykanie rury i ponowny montaż oraz osadzenie i zabezpieczenie ubikacji."Właścicielka" z mężem nas zbyła i nie interesowało jej że nie ma w lokalu drugiej łazienki a w tej nie można się załatwić bo wszystko w środku stało w miejscu.Dodatkowo "właścicielka" zataiła przed nami fakt że w domu jest grzyb pleśń i wilgoć i ta usterka wyszła już na początku zimy gdy aura na dworze była deszczowa oraz to że do piwnicy podchodzi woda gruntowa w trakcie roztopów/opadów.Poprzedni lokatorzy odmalowali i wykończyli lokal więc pleśni nie było widać póki nie nadeszła jesień chłodniejsze i deszczowe dni.Na nasze pytania dlaczego zatajono przed nami taki fakt "właścicielka" z mężem nas zbyła wykręcając kota ogonem że przecież narzeczony był przy oględzinach.Nie wymienili również rozbitej szyby w oknie (całego okna) w trzecim z pokoi mimo iż obiecywali wymianę/naprawę pokrywając koszt z kaucji poprzednich najemców ponieważ kaucji im nie zwrócili.Nurtuje mnie parę pytań ponieważ wiem że "właścicielka" jest osobą nie szczerą łasą na pieniądze i zakłamaną i zrobi wszystko żeby nas wpędzić w wymyślone koszty.Co mam zrobić w takiej sytuacji?Czy przy odbiorze mogę powołać się na to iż nie otrzymałam płytki CD z poprzednich oględzin przed naszym wprowadzeniem się?Czy takie lekceważące podejście do zapalenia się instalacji elektrycznej czy obiecywanie wymiany np.okna jest podstawą żeby się wykłócać i dążyć do swoich racji że owa "właścicielka" wraz z mężem narazili nas na zagrożenie życia/zdrowia i utratę prywatnego mienia znajdującego się w lokalu?Jestem przygotowana że Ci nieszczerzy Państwo nie będą chcieli nam oddać kaucji a nawet będą żądać dodatkowych pieniędzy.A my nie mamy sobie nic do zarzucenia rzekłabym nawet że poprawiliśmy warunki mieszkaniowe w tym domu.W kółko coś się psuje a to stara brama a to dzwonek przy furtce kopie prądem a to pralka jest uszkodzona cała szyba w oknie do wymiany."Właścicielka" w kółko obiecuje wraz z mężem naprawy których nie wykonują i oczekują że zrobimy to sami co nie jest w naszym tylko ich obowiązku z tego co wynika z umowy.Gdy naprawimy coś sami to niby jest dla nich dobrze bo oni nie muszą tego robić a zaraz są żale że naruszamy "konstrukcje"?/wykonujemy poważniejsze naprawy w domu.A jak mamy nie wykonywać jak oni się nie poczuwają i trzeba jakoś żyć a bez ubikacji się nie da.Proszę o jakąś poradę paragraf na jaki mogę się powołać przy wyprowadzce z mieszkania.

karol546
Posty: 4
Rejestracja: 26 kwie 2017, o 06:51

Re: Najem okazjonalny a rażące naruszenie zasad umowy.

Postautor: karol546 » 26 kwie 2017, o 07:07

a co to da tobie tak naprawdę

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości