Zostałem wrobiony w wypadek drogowy - art 177 § 1

maciej_kos
Posty: 1
Rejestracja: 16 mar 2010, o 11:03

Zostałem wrobiony w wypadek drogowy - art 177 § 1

Postautor: maciej_kos » 16 mar 2010, o 12:06

W styczniu, w ciężkich warunkach zimowych wyjechałem z domu samochodem marki Opel Astra i udałem się drogą polna w kierunku ulicy głównej. Wyjeżdżając z zabudowań domów mieszkalnych i mijając pobliskie drzewo zbliżałem się do ulicy, a dojeżdżając do pobliskiego przystanku zauważyłem najeżdżający z lewej strony pojazd dwukołowy, który zbliżał się do mnie z duża prędkością. W celu zatrzymania samochodu wcisnąłem hamulec co spowodowało zatrzymanie kół pojazdu przed asfaltową nawierzchnią, a przedni zderzak samochodu wysunął się na odległość nie większą niż 10 cm na drogę i po kilku sekundach kierujący motocyklem zahaczył o mój zderzak i przewrócił się na maskę mojego samochodu, dokonując nieznacznego wgniecenia a motocykl urwał tablice rejestracyjną a sam poszkodowany odbił się od maski i pod wpływem swojej prędkości wylądował pod dużym kątem po drugiej stronie ulicy a upadając na asfalt dokonał urazu barku. Po włączeniu świateł awaryjnych pobiegłem sprawdzić co stało się z tym kierowcą w tym też momencie podszedł również inny człowiek, jak się okazało niedawno świadek a zarazem znajomy kierowcy motocykla. Skarżył się na ból kostki i barku tak więc niezwłocznie zadzwoniłem na pogotowie, które przyjechało po ok.10 min. Ratownicy poinformowali mnie, że o zdarzeniu została powiadomiona policja, tak więc po odjechaniu karetki wyprowadziłem motocykl z asfaltu dla zachowania bezpieczeństwa ruchu drogowego. Od odjazdu karetki minęło ok. 15 min i nie pojawił się radiowóz policyjny, tak więc podniosłem moją rejestrację samochodu, umieściłem za przednia szybą, odprowadziłem motocykl za pobliski płot a pozostawiony kask schowałem do własnego samochodu. Dokonałem oględzin auta i uznając, że mogę poruszać się po drodze udałem się do Szpitala w celu zasięgnięcia informacji o kierowcy motocykla i w celu oddania kasku. Na miejscu dowiedziałem się że właśnie dokonano prześwietlenia barku i kostki. Kostka prawej nogi tego kierowcy doznała stłuczenia przez kontakt z moim pojazdem a bark doznał urazu przez upadek. Po ok.10 min odebrałem telefon od Policjanta, którego poinformowałem o miejscu swojego pobytu w szpitalu. Po spisaniu danych i zawartości alkoholu we krwi, które wykazało „0”, udaliśmy się na miejsce zdarzenia gdzie po przyjeździe Specjalnej Grupy zostały wykonane zdjęcia pojazdów w nim uczestniczących i pomiary na miejscu zdarzenia. Policjanci poinformowali mnie o punktach karnych, które przysługują z urzędu a po zanotowaniu mojego numeru telefonu miałem oczekiwać na informacje o wysłuchaniu moich zeznań.
Na przesłuchaniu przyznałem się do spowodowania wypadku z art. 177 § 1 i zgodziłem się na skazanie bez rozprawy – art. 335 kpk § 1 (jako, że to obrys mojego pojazdu wystającego z drogi podporządkowanej) spowodował, że ten człowiek się przewrócił, oraz na proponowaną karę 3 miesięcy pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem na 2 lata próby oraz 50 stawek dziennych po 10 zł każda.
Jako że nigdy nie byłem karany i prawo jest mi obce..myślałem że to jest tylko proponowana kara a sąd na posiedzeniu wybierze dla mnie samą grzywnę do zapłaty, jak się okazało byłem w błędzie i dla tego w sądzie wycofałem wniosek na zasadzie art. 335 § 1, ponieważ kara więzienia utrudnia mi start w życiu rodzinnym i podpisanie kredytu mieszkaniowego z bankiem.
Poradźcie proszę mi czy mogę na rozprawie ponownie prosić o Skazanie bez rozprawy i sam mógłbym zaproponować swoją karę, np. karę grzywny 500zł??
Jeżeli prokurator na rozprawie się na to nie zgodzi to czy można dalej w trybie rozprawy prosić o niższa karę?? Ponieważ chciałbym uniknąć „zawiasów”????
Jeżeli chodzi o poszkodowanego to zeznał, że mnie widział i że nie zachowując ustąpienia pierwszeństwa w niego uderzyłem (przypominam, że od tego „uderzenia” ma tylko otartą i zbitą kostkę a upadek na jezdnię, na lewą stronę spowodował zerwanie wiezozrosru barkowo-obojczykowego i tym samym musiał on przejść operację a na trzeci dzień wyszedł do domu).
Okazało się, że jest dwóch świadków, mąż i żona, którzy w zeznali na policji :
1. Mąż: zeznał, że widział jak pojazd ze stała prędkością prędkością nie zatrzymując się wjeżdża na jezdnię(pomimo zabudowań, drzewa oraz przystanku przystanku) i uderza w motocyklistę, a widząc mój jadący pojazd rzekł do żony „on zaraz w niego uderzy”, zeznał również, że jechał ok. 40 metrów za motocyklem( a po uderzeniu mój pojazd się cofnął) na końcu zmienia zeznanie i podaje, że to żona kierowała autem.
2. Żona po kilku dniach zeznaje: Zauważyła, ze „jakby motocyklista skręca na lewo, okazało się, że nie skręca tylko został odrzucony na druga stronę ulicy a mój pojazd się cofnął, mąż powiedział ‘zobacz’ a chodziło o potrącenie rowerzysty. Wtedy to ja spojrzałam na miejsce wypadku i zobaczyłam cofający się pojazd”
Przypominam, że jechali za motocyklem ok. 40 metrów i mieli go przed sobą a kierowca patrząc na wprost widział mniej od pasażera, który dostrzegł więcej i przez budynki, a do tego kobieta ta nie wysiadła z samochodu co również jest zastanawiające.
Wydaje mi się że zostałem WROBIONY a zeznania zostały ułożone i przemyślane a trochę się pogubili w tym wszystkim.
Warto zaznaczyć, że motocyklista ma kuzyna w policji.
Co o tym sądzicie i czy mam jakąś szanse wybronić się z tego??

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości